Obsidian to bezpłatna aplikacja do notatek, która od 2020 roku zdobyła ponad półtora miliona aktywnych użytkowników miesięcznie. Sekret jej popularności nie leży w samym programie, tylko w filozofii: Twoje notatki to zwykłe pliki tekstowe na Twoim dysku, a Ty decydujesz, jak je organizujesz.

W tym artykule rozłożę na czynniki pierwsze mój prywatny system: jak prowadzę codzienny dziennik, jak archiwizuję pracę z zarządzania zespołem rozproszonym, dlaczego trzymam tam bazę książek z czytnika i nawet plany urlopów. Pokażę Ci również, czym dokładnie jest Obsidian, kto go stworzył i dlaczego stał się ulubionym narzędziem ludzi pracujących wiedzą na całym świecie.

W wersji wideo na YouTube przeprowadzam Cię przez konkretne katalogi w moim sejfie. Tutaj skupimy się na zasadach i mechanizmach, które możesz przenieść do swojej pracy, nawet jeśli nigdy wcześniej nie słyszałeś o tym narzędziu.

💡 Wolisz format wideo? Na moim kanale YouTube pokazuję mój prawdziwy Obsidian, z prawdziwymi katalogami, dziennikiem, bazą książek i planem odcinków. Zobacz film na YouTube →

Czym właściwie jest Obsidian i skąd się wziął?

Zacznijmy od podstaw, bo wiele osób słyszało nazwę, ale dalej nie wie, o co właściwie chodzi. Obsidian to aplikacja do notatek oparta na zwykłych plikach Markdown, które trzymasz lokalnie na swoim komputerze. Brzmi banalnie? Tylko z pozoru, bo to właśnie ta prostota jest jego największą siłą.

Historia narzędzia jest dość ciekawa. Twórcami są Shida Li i Erica Xu, dwoje absolwentów University of Waterloo w Kanadzie, którzy wcześniej zbudowali aplikację Dynalist. Kiedy w marcu 2020 roku wybuchła pandemia i cały świat zamknął się w domach, oboje siedzieli na kwarantannie i byli sfrustrowani istniejącymi narzędziami do notowania. Postanowili więc zrobić własne. Pierwsza beta wyszła trzydziestego marca dwa tysiące dwudziestego roku, a wersja 1.0 ukazała się w październiku 2022 roku.

Ciekawostka, która mnie zawsze rozkłada na łopatki: cała firma to dziewięć osób, w tym tylko trzech inżynierów. Zero finansowania zewnętrznego, zero inwestorów venture capital, a mimo to narzędzie generuje około 25 milionów dolarów rocznie i ma ponad półtora miliona aktywnych użytkowników miesięcznie. Społeczność na Discordzie liczy ponad 110 tysięcy osób, a w katalogu wtyczek społecznościowych jest ich już ponad 2700.

Trzy filary, które wszystko zmieniły

Twórcy oparli Obsidiana na trzech zasadach, które dla mnie osobiście są kluczowe i właśnie one sprawiły, że tyle osób się w to wkręciło:

Local-first: Twoje pliki siedzą na Twoim dysku, nie w chmurze, nie u producenta. Jeśli jutro Obsidian zniknie z rynku, Ty dalej masz wszystkie swoje notatki w formacie, który otworzysz w dowolnym edytorze tekstu.
Markdown jako standard: Notatki to zwykłe pliki .md, czyli format używany przez programistów od lat. Brak zamknięcia w cudzym ekosystemie.
Otwarty system wtyczek: Inspiracją był Visual Studio Code. Skoro można dostosować edytor kodu pod siebie, dlaczego nie aplikację do notatek?

Zapewne znasz to z własnego doświadczenia: zaczynasz używać Evernote’a, OneNote’a albo Notion, a po kilku latach okazuje się, że Twoje dane są zakładnikiem cudzej platformy. Z Obsidianem ten problem znika, bo Twoje notatki to po prostu folder z plikami tekstowymi.

Dlaczego Obsidian podbił świat?

Można by zapytać: skoro narzędzi do notatek są setki, dlaczego akurat to zdobyło aż taką popularność? Odpowiedź jest moim zdaniem prosta, i wynika z trzech rzeczy.

Po pierwsze, czas. Obsidian wystartował dosłownie w tym samym tygodniu, w którym WHO ogłosiło pandemię. Miliony pracowników wiedzy nagle pracowały z domu, miały więcej czasu na poukładanie swoich workflow i szukały lepszych narzędzi cyfrowych. Trafili na Obsidiana w idealnym momencie.

Po drugie, koncepcja „drugiego mózgu”, którą spopularyzował Tiago Forte. Ludzie zaczęli rozumieć, że nie chodzi tylko o zapisywanie notatek, ale o budowanie systemu wiedzy, do którego można wracać przez całe życie. A Obsidian z linkowaniem między notatkami i widokiem grafu wpisuje się w to idealnie.

Po trzecie, społeczność. Ekosystem 2700+ wtyczek to coś, czego nie zbudujesz w korporacji. To dziesiątki tysięcy ludzi z całego świata, którzy w wolnym czasie tworzą rzeczy, jakich potrzebują, i dzielą się nimi za darmo. Twórcy Obsidiana przyznają wprost, że ich rolą jest utrzymanie fundamentu, a resztę dobudowuje społeczność.

Co konkretnie dostajesz?

Sama aplikacja oferuje rzeczy, które jeszcze pięć lat temu wymagały kombinowania z kilkoma narzędziami:

Linkowanie dwukierunkowe między notatkami: piszesz [[nazwa notatki]] i obie notatki się o sobie wiedzą
Widok grafu: wizualizacja połączeń między Twoimi notatkami, która często pokazuje wzorce, których byś sam nie zauważył
Canvas: nieskończona biała tablica, na której możesz układać notatki, zdjęcia i strony jak na korkowej tablicy
Bases: tworzenie widoków bazodanowych z Twoich notatek, podobnie jak tabele w Notion
Pełna prywatność: domyślnie nic nie wychodzi do internetu, chyba że sam się na to zdecydujesz

Jak zbudować osobisty system w Obsidianie?

Tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Powiem Ci szczerze, że pierwsze dwa razy, kiedy instalowałem Obsidiana, wymiękłem. Klikałem przez kilka dni, oglądałem tutoriale, próbowałem skopiować czyjś idealny setup i nic z tego nie wynikało. Dopiero za trzecim razem, kiedy miałem konkretny problem do rozwiązania, kliknęło.

To jest pierwsza i najważniejsza lekcja: nie buduj systemu, którego nie potrzebujesz. Zacznij od jednego, konkretnego problemu. Może chcesz wreszcie zacząć prowadzić dziennik. Może masz dziesiątki rozproszonych notatek z książek i chcesz je zebrać. Może planujesz duży projekt i potrzebujesz miejsca, w którym to wszystko wyląduje.

W filmie pokazuję mój konkretny układ katalogów: dziennik, praca, książki, wakacje, YouTube. Tutaj chcę Ci dać uniwersalne zasady, które stoją za tym wyborem, bo struktura zawsze powinna wynikać z tego, jak Ty pracujesz, a nie z tego, jak zrobił to ktoś na YouTube.

Zasada lejka, której się trzymam

Wszystko, co przychodzi Ci do głowy, najpierw ląduje w jednym miejscu. U mnie jest to dzienna notatka. Codziennie tworzę nowy plik z dzisiejszą datą i tam wpisuję wszystko: pomysły z porannej kawy, obserwacje ze spotkań, refleksje po trudnej rozmowie, cytaty, liczby z odpraw.

Potem najlepsze rzeczy migrują dalej, do dedykowanych plików tematycznych. Reszta zostaje w dzienniku jako kontekst i punkt odniesienia.

Dlaczego to działa? Bo nie musisz się zastanawiać, gdzie coś zapisać. Wszystko leci w jedno miejsce. Decyzję, czy to się rozrośnie w osobny plik, czy zostanie tylko zapiskiem, podejmujesz później, kiedy już wiesz, czy to coś znaczy.

Tygodniówki i miesięczniki: regularne sprzątanie głowy

Codzienny dziennik to za mało. W każdym tygodniu, najlepiej w piątek wieczorem albo w niedzielę rano, siadam do podsumowania tygodnia. Co się wydarzyło. Co poszło dobrze. Czego się nauczyłem. Co przenoszę dalej.

Powiem Ci wprost: pomijałem to setki razy. Mówiłem sobie, że nadrobię. Wiesz co? Nigdy nie nadrobiłem. Te tygodnie po prostu znikały z mojej pamięci. Dlatego dzisiaj traktuję tygodniówkę jak spotkanie ze sobą samym. Wpisaną w kalendarz, z konkretną godziną. Bez tego nie działa.

To samo z końcem miesiąca. Jedna strona z całym miesiącem: cele i ich realizacja, najważniejsze decyzje, najważniejsze rozmowy, plany na kolejny miesiąc. Dzięki temu nie wożę ze sobą ciężaru poprzednich tygodni. Wszystko jest zapisane.

Jak prowadzić notatki z pracy, żeby nie zwariować?

Zarządzasz zespołem? To wiesz, że ilość informacji, które przelatują Ci codziennie przez głowę, jest absurdalna. Spotkania, decyzje, pomysły, plany, problemy z ludźmi. Bez systemu po pół roku masz mętlik, a po dwóch latach kompletny chaos.

Mój katalog z pracą ma strukturę dwupoziomową: najpierw lata, w każdym roku miesiące, w miesiącach konkretne tematy. Dlaczego tak? Bo zarządzanie to ciągłe wracanie do tego, co już było. Jak wyglądały wyniki w marcu zeszłego roku? Jakie inicjatywy odpalaliśmy w listopadzie? O czym rozmawialiśmy z zespołem w lutym?

Bez chronologii bym tego nie znalazł. Z chronologią? Trzy kliknięcia.

Higiena trudnych rozmów

Jedna rzecz, która ratowała mi tyłek wielokrotnie, to spisywanie trudnych rozmów. Co padło, kiedy padło, co ustaliliśmy, jakie były dalsze kroki. Dwa tygodnie później, kiedy ktoś próbuje to odkręcić albo pamięta inaczej, otwierasz plik i wiesz, jak było.

Brzmi paranoicznie? Nie jest. To zwykła higiena pracy. Ludzka pamięć jest zawodna, szczególnie pod presją emocji. Notatka spisana zaraz po rozmowie to nie jest broń, tylko narzędzie do uczciwego rozliczenia z samym sobą.

Wyobraź sobie typową sytuację: prowadzisz trudną rozmowę feedbackową z pracownikiem. Ustalacie konkretne kroki naprawcze. Mija miesiąc i widzisz, że nic się nie zmieniło. Bez notatki masz tylko swoje wrażenia. Z notatką masz fakty, daty i konkrety. Czujesz różnicę?

Czy warto trzymać w Obsidianie wszystko: książki, wakacje, hobby?

Tu zdania są podzielone. Niektórzy radzą trzymać oddzielne sejfy do różnych celów: jeden do pracy, drugi do prywatnych notatek, trzeci do projektów twórczych. Ja idę w drugą stronę. Wszystko ląduje w jednym sejfie, choć w różnych katalogach.

Dlaczego? Bo Obsidian jest jeden, a ja chcę mieć jedno miejsce, w którym jest wszystko. Bez przełączania się między aplikacjami. Bez zastanawiania się, gdzie to znowu zapisałem.

Baza książek, która zwraca czas

Każda książka, którą czytam, dostaje osobną notatkę. Tytuł, autor, data przeczytania, ocena, najważniejsze cytaty, moje wnioski i kontekst, czyli odpowiedź na pytanie, po co mi to było i do czego to wykorzystałem.

Ale prawdziwa magia dzieje się dzięki temu, że czytam głównie na czytniku Kobo z zainstalowanym KOReaderem. Każde podkreślenie i każda notatka z czytnika ląduje automatycznie w Obsidianie. Czytam wieczorem, rano otwieram laptopa i wszystkie zaznaczenia są już na miejscu.

To zmienia wszystko. Książka przestaje być rzeczą, którą przeczytałeś i odłożyłeś na półkę. Staje się surowcem, do którego wracasz. Pisząc choćby tego skrypta, otworzyłem trzy notatki z trzech różnych książek, wyciągnąłem konkretne fragmenty i już mam materiał. Bez systemu szukałbym pewnie dwie godziny.

Plany podróży i prywatny TripAdvisor

Tak, w Obsidianie planuję też wakacje. Plan dnia po dniu, lista miejsc do zobaczenia, lista restauracji, linki do rezerwacji, ceny. A po powrocie robię notatkę podsumowującą: co było super, co było słabe, czego bym uniknął następnym razem.

To mój prywatny TripAdvisor, tylko że uczciwy, bo nikomu się nie podlizuję. I za rok, kiedy będę planował kolejny urlop, nie zaczynam od zera. Mam swoją bazę doświadczeń.

Tworzenie treści w Obsidianie: jak powstają moje filmy

Cały mój kanał YouTube siedzi w jednym sejfie. Każdy odcinek ma swój plik z hookiem, tezą, strukturą, źródłami, opisem na YouTube i pomysłami na shortsy. To moja kuchnia twórcza.

I tu jest detal, który dla mnie jest game changerem: każdy odcinek powstaje w wielu wersjach. Pierwsza wersja jest zazwyczaj słaba. Druga lepsza. Czwarta dobra. I właśnie dlatego potrzebuję miejsca, w którym widzę całą historię tego pliku. Co skreśliłem, co zostawiłem, dlaczego.

Zastanów się, jak Ty dzisiaj tworzysz: prezentacje, raporty, posty, e-maile do trudnych klientów. Czy masz miejsce, w którym widzisz ewolucję tego, co piszesz? Czy raczej masz końcowy plik i resztę pousuwałeś, bo „zaśmiecała folder”? Większość ludzi traci po drodze najlepsze pomysły, bo nie umie ich pokazać samemu sobie kilka miesięcy później.

Checklist startowy: od czego zacząć z Obsidianem

Jeśli kupiłeś argument i chcesz spróbować, zrób to mądrze. Oto co bym Ci radził:

Pobierz i zainstaluj: aplikacja jest darmowa do użytku osobistego, dostępna na Windowsa, macOS-a, Linuxa, iOS-a i Androida
Stwórz jeden sejf: nazwij go „vault” i wybierz lokalizację, najlepiej w synchronizowanym folderze typu OneDrive lub iCloud
Zacznij od dziennika: jedna notatka dziennie z dzisiejszą datą, nic więcej
Włącz core plugin Daily Notes: automatyzuje tworzenie codziennej notatki
Nie instaluj wtyczek przez pierwszy miesiąc: podstawowa wersja w zupełności wystarczy, żeby sprawdzić, czy to dla Ciebie
Po miesiącu rozważ pierwsze wtyczki: Calendar, Tasks, Templater to dobre punkty wyjścia
Nie kopiuj cudzych setupów: każdy system, który zobaczysz na YouTube, jest dopasowany do konkretnej osoby

Najczęściej zadawane pytania o Obsidiana

Czy Obsidian jest darmowy?

Tak, w pełni darmowy do użytku osobistego, bez żadnych ograniczeń funkcji. Płatne są tylko opcjonalne dodatki: Obsidian Sync (synchronizacja między urządzeniami) za 4 do 8 dolarów miesięcznie oraz Obsidian Publish (publikowanie notatek w sieci) za 8 dolarów miesięcznie. Dla użytku komercyjnego w organizacjach powyżej dwóch osób licencja kosztuje 50 dolarów na użytkownika rocznie.

Czy Obsidian jest trudny dla początkujących?

Powiem szczerze: tak, ma wyższą krzywą uczenia niż na przykład Evernote czy Apple Notes. Wymaga zrozumienia podstaw Markdown, czyli prostego sposobu formatowania tekstu. Ale tu jest dobra wiadomość: Markdown opanujesz w 15 minut. Trudność polega raczej na tym, że Obsidian nie narzuca Ci, jak masz organizować notatki, więc musisz sam podjąć tę decyzję.

Czy Obsidian działa offline?

Tak, w pełni. To jego flagowa cecha. Aplikacja nie wymaga połączenia z internetem do działania, bo wszystkie pliki są na Twoim dysku. Synchronizacja między urządzeniami jest opcjonalna i możesz ją robić przez OneDrive, iCloud, Dropbox lub przez płatny Obsidian Sync.

Obsidian czy Notion: co wybrać?

To zależy od Twoich potrzeb. Notion jest świetny do współpracy zespołowej, baz danych i projektów, w których wiele osób edytuje te same dokumenty. Obsidian jest lepszy do osobistego zarządzania wiedzą, długoterminowego archiwum, prywatności i pracy offline. Ja używam Obsidiana do siebie, a Notion w zastosowaniach zespołowych. Mogą żyć obok siebie.

Czy moje notatki są bezpieczne, jeśli Obsidian zniknie z rynku?

Tak, i to jest kluczowa zaleta. Twoje notatki to zwykłe pliki Markdown na Twoim dysku. Otworzysz je w dowolnym edytorze tekstu: Notepadzie, Visual Studio Code, TextEdit, czymkolwiek. Nawet jeśli Obsidian jutro przestanie istnieć, Ty dalej masz wszystkie swoje dane w czytelnym formacie.

Ile wtyczek powinienem zainstalować na start?

Zero. Naprawdę. Pierwszy miesiąc używaj tylko podstawowych funkcji. Większość ludzi popełnia błąd polegający na instalowaniu pięćdziesięciu wtyczek na starcie, a potem nie wiedzą, jak to wszystko ogarnąć. Najpierw zbuduj nawyk codziennego notowania, potem zobacz, czego Ci brakuje, i dopiero wtedy szukaj rozwiązań w katalogu wtyczek.

Czy Obsidian zastąpi Word, Excel i pocztę?

Nie i nie taki jest jego cel. Obsidian to narzędzie do notatek i zarządzania wiedzą osobistą. Nie nadaje się do tworzenia dokumentów handlowych, arkuszy z formułami ani do komunikacji z klientami. Traktuj go jako uzupełnienie, a nie zamiennik klasycznych narzędzi biurowych.

📺 Zobacz mój prawdziwy Obsidian na YouTube

Ten artykuł powstał na bazie mojego filmu na kanale Łukasz Cichoń – Rozwój Liderów, w którym pokazuję dokładnie, jak wygląda mój sejf w Obsidianie po latach używania.

Co dodatkowo znajdziesz w filmie:

• Konkretne katalogi i ich strukturę, włącznie z dziennikiem, pracą i bazą książek
• Pokaz tworzenia dziennej notatki na żywo
• Realny układ paska bocznego po wielu iteracjach
• Mój sposób pracy z czytnikiem Kobo i KOReaderem przy notatkach z książek
• Plan kolejnego odcinka o połączeniu Obsidiana ze sztuczną inteligencją

Czas filmu: około 12 minut | Obejrzyj teraz na YouTube →


💡 Rozwijasz się jako lider? Subskrybuj kanał, gdzie co tydzień dzielę się praktycznymi strategiami zarządzania z mojego doświadczenia jako Dyrektor Sprzedaży zarządzający zespołem 120+ pracowników w 41 miastach Polski.


Podsumowanie: system, który zwraca zainwestowany czas

Powiem Ci szczerze jedną rzecz: Obsidian sam w sobie nie zmieni Twojego życia. To system, który sobie w nim zbudujesz, robi różnicę. Sama aplikacja to tylko fundament, ściany i dach budujesz Ty.

Kluczowe rzeczy, które warto zapamiętać: Obsidian to lokalne pliki Markdown, które należą do Ciebie i nie znikną razem z producentem. Za sukcesem stoi społeczność z tysiącami darmowych wtyczek i koncepcja „drugiego mózgu”. Najtrudniejsze nie jest opanowanie aplikacji, tylko zbudowanie nawyku codziennego używania.

Jeśli pomyślałeś, że któryś z tych elementów (dziennik, książki, praca, podróże) może Ci się przydać, zacznij od jednego. Nie próbuj naraz zrobić wszystkiego, bo skończysz tak, jak ja w pierwszych dwóch podejściach: z pustym sejfem i poczuciem, że to nie dla Ciebie. Zacznij od codziennej notatki z dzisiejszą datą i wpisz tam jedną myśl. Tyle.

Podziel się artykułem z innymi!

Dyskusja

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z nowinami i poradnikami